niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 1 - Marzenia się spełniają...

      Wreszcie największe marzenie Nadii spełniło się . Państwo Zawadzcy adoptowali ją! Gdy już mieli wychodzić zatrzymała się na chwilę i spojrzała na panią Irenę - opiekunkę domu dziecka. Podbiegła do niej i z całej siły przytuliła ją .Ta kobieta to była jedyna osoba z całego sierocińca, która naprawdę lubiła Nadię .Nikt jej nie lubił ,ponieważ dziewczynka miała bogatą wyobraźnie , a inni wychowankowie myślami twardo stąpały po ziemi .Pomyślała sobie przez chwilę , że będzie bardzo tęsknić za swoją ukochaną opiekunką.
  Wsiadając do samochodu państwa Zawadzkich , Nadia myślała jak będzie wyglądał jej nowy dom. Wyobrażała sobie , że będzie mieszkać w małym , zielonym budynku ,wokół którego rosły niewielkie drzewka. Miała nadzieję , że w ogrodzie pani Celiny rosną róże , ponieważ Nadia kochała te kwiaty. Z marzeń wyrwał ją łagodny głos pani Zawadzkiej:
 -  Cieszysz się ,że po tylu latach spędzonych w domu dziecka ,będziesz miała swój dom i rodzinę?- spytała się.
 -Nawet nie wie pani jak bardzo!-odparła Nadia.
 -Proszę ,nie mów mi i Celinie "pan i pani" .Byłbym zadowolony gdybyś zechciała do nas mówić mamo i tato. Rozumiem , że dawno do nikogo tak nie mówiłaś i dlatego nie będę od ciebie tego wymagał.-poprosił pan Zawadzki.
 -Ale ja chciałam bym tak mówić do państwa.-odpowiedziała zadowolona dziewczynka.
 -Opowiesz nam o swojej przeszłości?-spytała córkę Celina.
 -Oczywiście.A więc...urodziłam się 18 maja w Mikołajkach. Moja mama miała bardzo ładne imię - Alicja. Bardzo ją kochałam. Niestety zmarła na białaczkę, gdy miałam 6 lat. Mojego ojca wcale nie znam. Podobno nazywał się Artur Burski. Też mieszkał w Mikołajkach ,ale przeprowadził się do Amsterdamu. Tyle wiem o mojej przeszłości i rodzicach...
 -Dojechaliśmy ,spójrz podoba ci się tu?- spytał tata Nadii.
 - Tutaj jest tak pięknie! Gdy dowiedziałam się ,że będziemy tu mieszkać ucieszyłam się i cały czas wyobrażałam sobie jak to miejsce będzie wyglądać. Ale tutaj jest jeszcze ładniej niż w moich marzeniach!-odpowiedziała dziewczynka
-Bardzo się cieszę , że ci się podoba.- ucieszyła się pani Zawadzka.
-A jak nazywa się to jezioro?-spytała się Nadia.
-Jezioro Ryńskie-odparł tata dziewczynki.
- Jezioro Ryńskie? A mogę nazwać to miejsce Szmaragdową Doliną? Wydaje mi się , że ta nazwa o wiele bardziej pasuje do tego miejsca.Jestem zadowolona z tego ,że będę mieszkać nad jeziorem. W Mikołajkach oczywiście było ich bardzo dużo ,ale nigdy nad nimi nie mieszkałam. I w dodatku w takim samym domku jak sobie wymarzyłam! Nie wierzę , że to się dzieję naprawdę.-opowiadała Nadia.
-Oczywiście ,jeśli chcesz nazwij to miejsce "Szmaragdową Doliną".-zgodziła się mama dziewczynki.
-Chodźcie ,wejdziemy do domu-poprosił pan Zawadzki.
Z zewnątrz wyglądał dokładnie jak w wyobraźni Nadii. Gdy weszła od razu jej się spodobało. Pokój dzienny miał żółte ściany. Dziewczynka od razu zauważyła piękne i nowe meble , podczas gdy w sierocińcu były stare i brzydkie.
-Chodź, pokażę ci twój pokój.-powiedziała pani Celina.
Jej pokój był nieduży ,ale przytulny. Miała w nim łóżko , kilka szafek i biurko. Najbardziej cieszyła się z dużej ilości różnych książek.
Gdy dziewczynka spojrzała w lustro w swoim pokoju , była zadowolona ze swojego odbicia.
Nadia miała rozpuszczone jasne blond włosy  ,duże ,błękitne oczy. Była to chuda i zarazem bardzo ładna osóbka. Miała na sobie piękną ,jasno-fioletową sukienkę i czarne baleriny.
Po zjedzeniu kolacji , poszła się umyć. Po bardzo długiej kąpieli , szybko zasnęła.

3 komentarze:

  1. Zainteresował mnie ten rozdział i z przyjemnością będę czytała kolejne! ;3 Obserwuję i liczę na rewanż ;)
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://they-want-remember.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział, bardzo interesujący. Historia Nadii bardzo mnie wciągnęła i jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się jej losy.
    zapraszam do mnie http://w--ciszy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Więcej informacji na moim blogu jutro : http://pysiaaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń